Jak rozpoznać, że powoli wrastasz we włoską rzeczywistość – w 12 punktach!

Kiedyś myślałam: „Mnie to nie spotka. Mam już przecież od lat wyrobione swoje polskie tradycyjne zwyczaje i moje małe nabyte nawyki. Kawę piję rzadko i najczęściej w formie instant. Nie znoszę dodatkowych akcesoriów typu okulary, jak umówię się na spotkanie, to nic nie jest mnie w stanie powstrzymać przed dotarciem na miejsce, a jak temperatura wskazuje powyżej 25 stopni, to zakładam szorty i bluzki na ramiączkach. Gdy wysyłam smsa, to od razu przechodzę do sedna sprawy… i przestrzegam reguł, wszystkich (no prawie) reguł!”

A potem wyjechałam do Włoch.

 

Dziś zerkam na siebie i myślę: Michasia, czy to jednak ty? 😛

Przed Wami 12 symptomów potwierdzających fakt, że włoska rzeczywistość powoli ale skutecznie czaruje i wciąga:

1. Kawa rozpuszczalna nie ma racji bytu w twojej kuchni (czyba że orzo)! (Jeśli nieopatrznie ją zakupiłeś, wciskasz ją w najciemniejszy kąt szafki, by czasem znajomi Włosi jej nie dojrzeli).

kawa

2. Gdy mówisz po angielsku, zamiast  I’m coming mówisz I’m arriving;  oceny po angielsku nazywasz votes (a nie marks/grades) i masz trudności z nazwaniem naklejki… Jak to było? adhesive? nie, chyba jednak sticker!  (Ostatkiem silnej woli pilnujesz się jeszcze, by nie powiedzieć look this film czy Wait me! 🙂 )

3. Gdy piszesz smsa po polsku do znajomych czy rodziny, zaczynasz od słów: jak się macie? wszystko dobrze? Potem przechodzisz do rzeczy.

4. Zostawianie prania rozwieszonego w niedzielę na sznurku wcale nie wydaje ci się nieestetyczne, a gdy to robisz, pozdrawiasz sąsiadki z balkonów naprzeciwko przyjaznym gestem.

pranie.jpg

5. Nawet, gdy jest 30 stopni na plusie na dworze, masz pod ręką (lub na sobie) sweter… na wszelki wypadek, bo przecież wieczorem temperatura spada (!).

6. Oliwa z oliwek, makaron i passata di pomodoro są na stałym zaopatrzeniu kuchni. W każdym supermarkecie w promieniu kilometra od twojego mieszkania, wiesz na której półce i w którym przejściu znaleźć te produkty.

7. Gdy zamawiasz kawę cappuccino w pobliskim barze, prosisz un CAPPUCCIO, per favore 🙂

8. Gdy pada deszcz, spoglądasz z niechęcią przez okno i odwołujesz zaplanowane spotkanie, żeby nie musieć wychodzić z domu. (A przy okazji zaczynasz kolekcjonować parasole w każdym rozmiarze i kolorze).

9. Mimo że nie jesteś fanem okularów przeciwsłonecznych i ty, prędzej czy później, nabywasz co najmniej 1 parę (mam i ja!).

sunglasses sweater

10. Przechodzisz na czerwonym świetle i zachęcasz innych do tego samego, bo przecież nic nie jedzie, nawet pan policjant potakująco kiwa głową! (Coś mi się wydaje, że w Polsce jeszcze mi się za ten zgubny nawyk oberwie ;)).

11. Gdy nie wiesz, jak odpowiedzieć na pytanie (nieważne w jakim języku zadane!), wzruszasz ramionami i wydajesz z siebie dźwięk w stylu ‘boh’ (byyy/ booo…).

12. Gestykulujesz dużo i za dużo (co akurat w moim przypadku niewiele zmienia, bo zawsze tak było :D).

gesty.jpg

Reklamy

Toskańskie perełki w prowincji Arezzo

ProwincjaArezzoMapa.jpg

Dziś jesteśmy w prowincji Arezzo, w Toskanii.

Plan zwiedzania jest prosty:

1.  odwiedzić niesamowity gród na szczycie wzniesienia, który do dziś nie został rozbudowany o nowe budynki, a raczej został utrzymany w starym stylu i przekształcony na piękny hotel (Gargonza)

2. zajrzeć do uroczej maleńkiej miejscowości (Lucignano), która w 2010 roku stała się scenerią filmu Certified Copy

___ * ___ * ___ * ___ * ___

Gargonza.jpg

Gargonza została zbudowana na wzgórzu usytowanym pomiędzy Arezzo i Monte San Savino. Jest przykładem toskańskiego stylu ufortyfikowanych grodów rolniczych. Do dziś zachowały się wspaniałe mury, budynki, wieże i kościół, a Gargonza przenosi człowieka w zupełnie inny świat, z daleka od współczesności i pędu codzienności. Oczywiście wystarczy tylko uchylić pierwsze z brzegu drzwi (jako że musimy pamiętać, że obecnie cały gród tworzy posiadłość hotelową), by przenieść się na super nowoczesny i komfortowy poziom życia.

Sam spacer wzdłuż murów zajmie nam 5-10 minut, ale wystarczy by poczuć niezwykłą atmosferę miejsca i zadumać się nad tym, jak kiedyś proste życie i obcowanie z naturą w pełni wystarczało mieszkańcom.

GARGONZA.IT

2. parking przy Gargonzy

3. restauracja Gargonza

4. budynki hotelu w Gargonzy

5. widok z Gargonzy

___ * ___ * ___ * ___ * ___

LUCIGNANO.jpg

Lucignano z kolei to już miejscowość żyjąca swoim życiem, wznosząca się na wzgórzu 400 m n.p.m.

Centrum wabi i oczarowuje pięknymi budowlami, dobrym przykładem są Kościół Św. Franciszka czy Kolegiata Św. Michała Archanioła.

W przeszłości położenie geograficzne miasteczka pomiędzy trzema dużymi miastami Arezzo, Sieną i Perugią sprawiało, że Lucignano narażone było na ich podboje przez wiele lat. Dziś można tu odnaleźć ślady burzliwej przeszłości i przechodzenia z rąk do rąk, co tylko dodaj mu uroku.

Z punktu widzenia turystycznegoLucignano wydaje się miejscem relaksu i spokoju, ujmujące widza. Uderza też fantastyczne przeplatanie się historii i nowoczesności.

Lucignano.tripadvisor.it

6. Lucignano

8. urocze uliczki Lucignano

9. ponad dachami w Lucignano

Oj, znał się na rzeczy…

lasapevalunga.jpg

Ucząc angielskiego Włochów sama uczę się języka włoskiego.

Wymiana idealna, biorąc pod uwagę, że jeszcze mi za to chętnie płacą :D.

Ostatnio z Antonio rozmawialiśmy o Szekspirze, wspominaliśmy pokrótce jego życiorys i dorobek literacki. Zatrzymaliśmy się przy sonetach. W domu Antonio miał do przeczytania Sonet 130 (po angielsku oczywiście):

http://www.biblioteka-piaseczno.pl/stronawww/William_Shakespeare-sonet_130.pdf

Sonet ten przerabiałam na studiach i zawsze wspominam go z uśmiechem.

Chyba jego ton spodobał się też mojemu uczniowi, bo, gdy go przeczytał, napisał: „Ps bello il sonetto 130 Shakespeare la sapeva lunga :-)”, czyli „P.S. Ładny ten Sonet 130, Szekspir znał się na rzeczy :-)”.

I tak oto dochodzimy do meritum dzisiejszego postu, czyli do saperla lunga, co można przetłumaczyć: znać się na rzeczy, wiedzieć dobrze, o czym się mówi, mieć dużo do powiedzenia na jakiś temat (a dosłownie znać się na czymś wzdłuż (i wszerz?)).

Może również mieć znaczenie nieco sarkastyczne.

I tak: La sapeva lunga in fatto di donne. (jak doczytuję na forum.wordreference.com) może być zrozumiane jako:

1. Wiedział sporo o kobietach (i już).

2. Wiedział sporo o kobietach, bo z wieloma był.

3. Miał wiele kobiet.

4. Znał się na gustach/zachowaniach kobiet (z jakiegoś powodu).

Ale doszukiwania się takich smaczków w rozmowach z Włochami pozostawiam już Wam :)!

Blogi i strony facebookowe o Włoszech

qualcosadaleggere.jpg

Rozpoczął się ostatni miesiąc mojego pobytu we Włoszech. Myślę, że i mój blog niebawem przejdzie w stan odpoczynku (może nie – spoczynku ;P), dlatego postanowiłam wszystkim italo-miłośnikom i italo-krytykom (czyli tym, co bez Włoch żyć nie mogą) zostawić pomysły na to (choć domyślam się, że większość tych stron znacie), gdzie warto zaglądać, aby z Italią być na bieżąco..

czyli

blogi i strony facebookowe o Włoszech, które odwiedzam (kolejność jest naprawdę przypadkowa :)):

Mój stały punkt porannego przeglądu Internetu. Blog z inspiracjami kulinarnymi, podróżniczymi, prowadzony przez bardzo ciepłą i otwartą Renatkę :). Prawdziwy kalejdoskop barw i pomysłów.

 

Blog znany chyba każdemu miłośnikowi słonecznej i radosnej Italii, bo tylko tak o niej pisze pełna energii i optymizmu prowadząca, a jednocześnie redaktor naczelna czasopisma La Rivista (http://www.larivista.pl/), Julia.

 

Pięknie pozytywie krytyczny i mądry blog pilotki Ani, z poradami co zabrać we włoską podróż i z zaraźliwym zamiłowaniem do włoskiej aromatycznej kawy.

 

Blog Moja Toskania przenosi nas w idylliczną, smakowitą i zieloną rzeczywistość bajkowej Toskanii (no cóż może nie zawsze takiej bajkowej), ale Ola, autorka, wie, że do serca italofila można trafić również przez żołądek i nieprzerwanie wystawia na próbę naszą fantazję kulinarną.

 

Oj, tak, coś z południa Włoch. Czyli masa insipiracji z Bazylikaty i Apulii, z ciekawym komentarzem Marty – autorki, pięknymi zdjęciami i ogromną wiedzą tego polsko-włoskiego duetu przewodników.

 

Jeśli interesują Was najświeższe nowinki i ciekawostki włoskie, wystarczy tylko polubić stronę Włoskich zakupów na facebooku i już znajdziecie się jedną nogą na Pólwyspie Apenińskim. Dla miłośników włoskiego stylu życia!

 

O tej stronie pisałam już wcześniej, jej autorka Iza częstuje nas codziennie porcją lingwistycznych ciekawostek i do tego okrasza jej swoimi komentarzami, które same w sobie wystarczają, by po prostu polubić/pokochać jej stronę.

 

Magda zaprasza w podróż językowo-turystyczną po Włoszech, opowiadaną przez pryzmat swoich doświadczeń. Jej wpisy są dopracowane w każdym szczególe (zdjęcia!), a projekt językowy jest świetnie prowadzony.

 

Odkąd poznałam blog Agnieszki, mam trudności ze słówkiem ciekawostka, bo zawsze mam chęć zapisać je ‘ciekawaosta’ :). To blog dla miłośników tego przepięknego regionu Włoch, czyli właśnie Doliny Aosty. Uwielbiasz góry, śnieg i Włochy. Tu znajdziesz coś dla siebie!

 

Włochy w praktyce, jak opisuje swój blog autorka, Natalia. Każdy wpis to odrębna włoska inspiracja, trochę kultury, trochę sztuki, trochę mądrości życiowej i włoskiego doświadczenia. Wszystko to doprawione trafnym komentarzem i wcale nie taką ślepą miłością do Włoch.

 

Natalia, autorka, kocha Włochy. I widać to w każdym poście, w zdjęciach, we wspomnieniach, w sposobie, w jaki opisuje swoje włoskie przygody. Można kochać Włochy i mieszkać w Polsce i mądrze i ekonomicznie organizować sobie podróże po Italii? Można! Sprawdźcie sami.

 

Dwujęzyczny blog Ani! Doświadczenia Polki żyjącej we włoskiej rzeczywistości, czyli nieco bardziej intymnie, ale bardzo otwarcie i szczerze o zachwytach i nie-zachwytach życia w Italii.

 

Oto Włochy – to już nie tylko blog… to raczej portal obfitujący w ciekawe artykuły, trafne spostrzeżenia, zdjęcia-perełki, czyli wszystko co najlepsze we Włoszech na wyciągnięcie ręki…czy może na kliknięcie myszki!

 

Włoski cafe to lektura obowiązkowa do kawy :). Czyli nowinki prasowe, ciekawostki kulturowe, zakupowe, wyszperane małe i większe włoskie sensacje i garść pomocnych informacji!

 

>>> * <<<

A na koniec uwielbiana przez Włochów i bardzo ciekawa pod względem lingwistycznym strona: https://www.facebook.com/seiquadripotesseroparlare

Mnie (prawie) zawsze bawi! 🙂

Jak świętować urodziny w Toskanii? :)

1. Posiadłość i uprawa oliwek Civitella

Można by rzec: ech, Toskania wystarczy.

I w sumie to prawda, choć sama Toskania z całą swą urodą i zielenią to jeszcze za mało, przydaje się też bardzo grupa przyjaciół, znajomych, ludzi uśmiechniętych i skorych do zabawy.

 

Plan jest opracowany w najdrobniejszym szczególe!

Miejsce:

Civitella, Val di Chiana, posiadłość rodziców naszej jubilatki. Miejsce magiczne i żywcem wyjęte z filmów, jak np. Pod słońcem Toskanii (no dobrze, tym razem częściej bywało po deszczem Toskanii).

Sprzęt i zasoby ludzkie ;):

gitara i śpiewniki (a do tego kilku zapalonych amatorów gry na gitarze!)

akordeon i wodzirej (czyli nasza szefowa Merche)

śpiewniki (najbardziej rozchwytywane książki podczas naszego pobytu)

sznurki, papier kolorowy, nożyczki (do przygotowania dekoracji w kształcie ptaszków)

Animacja:

sport i zabawa – paletki do badmintona, piłka, przybory kuglarskie Merche (np. devil stick czy diabolo astro!)

taniec (taniec grupowy przed rozpoczęciem kolacji, przy akompaniamencie akordeonu)

Jedzenie:

na specjalne zamówienie rodziców jubilatki przychodzi szef kuchni z pobliskiej resturacji (z którymi nawiążemy pogawędkę o tym, jak gotował na kursach w Warszawie), który przygotuje nam:

1. pastę pomidorową z miętą

2. papryczki w occie

3. frittatę

4. zupę cebulowo-ziemniaczaną

5. kruchą wołowinę w groszku i bobie

6. ciasto czekoladowe

Nastroje: bardzo winne (słowo szampańskie nie oddałoby dobrze panującej atmosfery)!

Może się nie udać?! 😉

2. ozdobne ptaszki

3. kolacja urodzinowa

4. ciasto czekoladowemniam.jpg

5. śpiewamy

6. gramy

🙂

Le ispirazioni del mese – Inspiracje miesiąca: MAJ

Dziś zapraszam na garść pomysłów z mijającego miesiąca, czyli Inspiracje maja 🙂

Inspiracjemiesiaca.jpg

MIEJSCE: początek maja to wspaniały wypoczynkowy długi weekend w Toskanii, w Val di Chiana.

Na blogu możecie poczytać już jeden post o Civitelli, niebawem następne.

https://cantgobacknow.wordpress.com/2014/05/22/civitella-val-di-chiana-wspomnienie-dramatu-w-toskanskim-raju/

 

FILM: Solo un padre (Samotny ojciec). O wyzwaniach samotnego wychowywania córki, o życiu, które samo nam podsuwa dobre rozwiązania i stawia na naszej drodze ciekawych ludzi i o miłości, która czasem każe nam podejmować trudne decyzje.

 

PIOSENKA: Donna Canone w wykonaniu Francesco De Gregori

Tekst piosenki skontruowany jest wokół tak wyszukanych metafor, że sami Włosi mają trudności ze zrozumieniem przesłania. Ale muzyka i słowa tak doskonale współbrzmią, że nikomu ta enigmatyczność zdaje się nie przeszkadzać 🙂

 

POSTAĆ: Maria Gaetana Agnesi

agnesi-versiera

W maju Google postanowił upamiętnić tę niesłychanie utalentowaną Włoszkę, o której możecie poczytać tu:

http://technologie.gazeta.pl/internet/1,113840,15970881,Maria_Gaetana_Agnesi___w_jej_zyciorys_az_trudno_jest.html

 

ZAKUPY W MEDIOLANIE: Jak to powiedziała moja koleżanka z pracy, w Casa Pace panuje PIGIAMA DRESS CODE, czyli bardzo swobodny styl ubierania, najlepiej luźne obszerne spodnie/spódnice, tenisówki, sandały, dużo kolorów i ręcznie robionej biżuterii (co to będzie, jak zacznę pracować w bardziej tradycjonalnym biurze?).

Jeśli zatem macie chęć na kupienie takich wygodnych fatałaszków, koniecznie zajrzyjcie do mediolańskiego Chinatown, czyli w okolice ulicy Paolo Sarpi (!). Można targować cenę i już za 5-7 euro znaleźć parę super wygodnych alladynek!

alladynki.kailu.pl

Powyższe zdjęcia znajdziecie na stronie sklepu kailu.pl 🙂

 

NOWA UMIEJĘTNOŚĆ: recycling starego papieru! Okazuje się, że jest to bardzo fajna zabawa, a przy okazji wyciągnięcie ręki w kierunku ekologicznego stylu życia.

W kilku słowach:

1. Najpierw drzemy na małe kawałki zużyte kartki papieru i, dodając wcześniej odrobinę wody, miksujemy na rozmiękłą papierową papkę.

2. Papkę wrzucamy do dużej miski z wodą. Wcześniej warto przygotować sobie prowizoryczną ramkę, do której przymocowujemy siatkę (coś na kształt płaskiego sitka).

3. Zanurzamy siatkę w wodze z papką i wyławiamy na nim warstwę papierowej mazi. Ręką dociskamy, by uleciała z niej woda. Przekładamy delikatnie na płaską powierzchnię, przykładamy z dwóch stron szmatki, żeby wycisnąć dobrze nadmiar wody.

4. Przekładamy ostrożnie naszą ‚nową’ kartkę na szmatkę i zostawiamy na słońcu.

Voila, gotowe! Taki papier świetnie nadaje się na plakaty 🙂

odsączamy

przekładamy papier na ściereczki

czekamy aż papier wyschnie

Fot. Bartek Wesołowski

Maile i listy mailingowe

Misia-1

Dziś o kolejnym aspekcie pracy pośród humanistów we włoskiej rzeczywistości , czyli o miłości do mailowania, miłości głębokiej i nader często okazywanej.

Wiecie już albo ze słyszenia, albo z własnego doświadczenia, że Włosi są narodem lubiącym mówić, rozmawiać, gawędzić i dyskutować.

Być może nie zdajecie sobie jednak sprawy, że oddają się też z zapałem uprawianiu takiej wymiany opinii również online, czyli poprzez wymianę maili.

Przede wszystkim lubią się zapisywać (i dołączać również ciebie) do różnego rodzaju list mailingowych, gdzie w eter wysyłają codziennie kilka niecierpiących zwłoki informacji, czyli np. o markecie ubrań używanych, o projekcji filmu w jakiejś mieścinie w Piemoncie (czytaj: daleko od ciebie!), czy pytając o poradę, co kupić koleżance na urodziny i czy do każdego dotarł ten mail (?!)… a każda z osób zapisanych na listę odpisuje: ok, potwierdzając odbiór wiadomości (!).

Jeśli, przez swoje nieszczęście, nie miałeś dostępu do internetu przez jeden dzień, przy kolejnym odpaleniu poczty znajdziesz, bagatela, 84 maile z listy mailingowej, pośród ktorych, i owszem, może znaleźć się jakaś ważna informacja, akurat skierowana do ciebie, ale prawdopodobnie w zalewie słów, pozdrowień i okej-ów jej nie znajdziesz, i gdy wybije sądna godzina, okaże się, że nie zrobiłeś tego, co do ciebie należało.

Jednak Włosi mają i na to sposoby. Jeśli w ciągu 1 dnia nie odpisujesz, dorwą cię na whatsappie, facebooku, odnajdą twój alternatywny adres mailowy i na końcu dla pewności zadzwonią. Nie ma ucieczki, masz potwierdzić natychmiast, że wiadomość otrzymałeś. Liczy się wiadomość dla samej wiadomości, nikt tu nie mówi o jej randze.

Jest to nadzwyczaj frustrujące, gdy czasem dostajesz maila od szefowej w weekend, w którym ci pisze, co masz zrobić w poniedziałek rano i co masz jej przypomnieć, żeby zrobiła ona sama, w którym pyta, czy na pewno zrobiłeś już wszystko, co miałeś zrobić (choć przecież wcześniej ci o tym nie wspominała) i oczywiście, każdą z tych rzeczy, wysyła ci w oddzielnym mailu ;P.

Na pocieszenie tego zalewu maili i wiadomości, gdy w rozpaczy budzisz się o 7 rano w niedzielę (tak, akurat tym razem zapomniałeś wyłączyć telefon!), a twoja szefowa pisze ci na whatsappie, że chciała ci tylko powiedzieć, że na samą myśl, że miałbyś wrócić do twojego kraju i więcej nie pracować w twojej organizacji, robi jej się bardzo ciężko na sercu, myślisz: ach, co by nie było i ile by wiadomości ci nie wysyłali, to są to przecież naprawdę fajni ludzie! 🙂

Włochy – Sławni Ludzie

Dzisiejszy wpis jest owocem współpracy z Klubem Polki na Obczyźnie (http://klubpolek.blogspot.it/) i kontynuacją majowego projektu: Sławni Ludzie.

___ * ___ * ___ * ___ * ___

Moja lista sławnych włoskich postaci jest bardzo subiektywna.

Jest tu kilka osób (aktywista, sędziowie, radiowiec), o których dowiedziałam się przede wszystkim dzięki pracy i moim współpracownikom (a okazuje się, że Włoszech każdy o nich wie i to całkiem sporo!). Jest też piosenkarz, którym zawsze zachwyca się mój tata, jest i cudowna aktorka dramatyczna – ulubienica mojej mamy, są dwie osobowości sportu wytypowane przez mojego chłopaka. A ponadto dwie Włoszki, znane nam Polakom może z nazwiska, czyli niesamowita wychowawczyni i orędowniczka nowej filozofii pracy z dziećmi, jak również znana we Włoszech i cytowana na lekcjach języka włoskiego noblistka.

 

A teraz od ogółu do szczegółu, zapraszam:

 

1. Vittorio Arrigoni (1975 – 2011) i jego słowa: RESTIAMO UMANI – POZOSTAŃMY LUDŹMI

Vittorio Arrigoni

Vittorio był włoskim dziennikarzem i aktywistą na rzecz pokoju.

Przez długi czas pracował jako wolontariusz na całym świecie. W 2002 roku odwiedził Jerozolimę i od tego momentu wiedział, że właśnie w tym miejscu chciał się poświęcić walce o prawa człowieka.

Był gorącym orędownikiem pokojowego rozwiązania konfliktu w Palestynie, działał na rzecz Międzynarodowego Ruchu Solidarności z Palestyną, a jednocześnie krytykował muzułmańskich ekstremistów próbujących przejąć kontrolę nad Gazą. W 2011 roku został porwany w Strefie Gazy przez ludzi z grupy salafickiej, radykalnego nurtu islamu. W kilka dni później został zamordowany. Zbrodnia ta wywołała falę oburzenia zarówno we Włoszech, jak i w Palestynie.

Do dziś Arrigoni uważany jest za symbol walki o pokój między Izraelem i Palestyną.

Vittorio Handala

 

2. Giuseppe Impastato PEPPINO (1948 – 1978) i film CENTO PASSI (Sto kroków)

Peppino

Peppino to dla Włochów symbol walki z mafią. Słyszał o nim każdy i każdy widział film Cento Passi:

Urodził się na Sycylii. Jako nastolatek odciął się od ojca i jego przyjacielskich układów z lokalnymi mafiosami i zaczął organizować działalność antymafijną. Razem z przyjaciółmi założył stację radiową, gdzie używał ironii i humoru do walki z politykami i szefami mafijnymi, którzy w poczuciu rosnącego zagrożenia z jego strony, zlecili jego okrutne zabójstwo.

Tytuł wspomnianego filmu Cento Passi (Sto Kroków) to odległość od domu Peppino do domu szefa mafijnego Tano Badalmenti, na którego zlecenie zamordowanego aktywistę.

 

3./4. I jeszcze jedna wycieczka polityczno-mafijna, czyli dwaj wielcy włoscy sędziowie Paolo Borsellino (1940 – 1992) i Giovanni Falcone (1939 – 1992), ikony walki z Cosa Nostra.

Falcone Borsellino

Obydwaj pochodzili z Sycylii, obydwaj skończyli prawo i nie zamierzali wciągnąć się w walkę z tamtejszą mafią. Los jednak sam zadecydował i zostali przypisani jako sędziowie śledczy w sprawach przeciw sycylijkim mafiosom. Z czasem doświadczali coraz więcej okrucieństw wokół siebie i zabójstw na swoich kolegach pracujących na podobnych sprawach, wiedzieli, że nie ma już odwrotu. Oboje wytoczyli bezkompromisową walkę mafii sycylijskiej. Doprowadzili do aresztowania wielu bossów mafijnych, badali również związki mafii z polityką i gospodarką.

Oboje, tak niewygodni przeciwnicy dla mafii, zginęli w wybuchach samochodów, w maju i lipcu 1992.

Dziś uważani są za ikony walki przeciw mafii, szczególnie ikony młodego pokolenia, które, jak mawiał Borsellino, powinno poczuć piękno świeżego smaku wolności, która wypłucze nieudolne moralne kompromisy, obojętność, zależność, czyli inaczej mówiąc współudział.

Non li avete uccisi

 

5. Fred Buscaglione (1921 – 1960) – to włoski piosenkarz, autor piosenek, multiinstrumentalista i aktor.

Fred Buscaglione piano

Uwielbiany przez Włochów, zaczynał swoją karierę od gry w klubach nocnych Turynu. Z czasem zaczął zyskiwać niezaprzeczalną sławę, jako że był nie tylko niesłychanie utalentowany muzycznie, ale również dzieki współpracy z świetnym tekściarzem Leo Chiosso i pomysłem na swój wizerunek sceniczny bezwględnego dla wrogów gangstera o czułym sercu i dużej podatności na kobiece wdzięki.

Dzięki niemu cała Italia śpiewała takie przeboje jak:

Che bambola!

czy Guarda che luna

U szczytu kariery zginął w wypadku samochodowym w Rzymie. Miał 38 lat.

 

6.  Anna Magnani (1908 – 1973) – aktorka teatralna i filmowa.

Anna Magnani

 

Mimo biedy i trudnego dzieciństwa nigdy nie zarzuciła marzenia o zostaniu aktorką, dzięki czemu udało jej się studiować w rzymskiej Akademii Sztuki Dramatycznej.

Przełomem, który nadał pędu jej karierze i zaowocował wieloma propozycjami filmowymi, była rola w filmie Teresa Venerdi’ w reżyserii Vittorio De Sica.

Mówiono o niej, że była Wilczycą włoskiego kina. Na ekranie i scenie przeżywała każdą emocję, jej twarz oddawała wszelkie wątpliwości, zapytania, uczucia odtwarzanej roli, Anna nie grała, ona żyła swoją postacią.

Mówiono o niej również, że zaprzeczała wszelkim hollywoodzkim kanonom gry, stawiając na rzeczywistość i tzw. rezygnację z glamour, co nie przeszkodziło jej z zdobyciu Oskara za najlepszą rolę kobiecą za film Tatuowana Róża.

 

7. Andrea Pirlo (ur. 1979) – piłkarz.

Pirlo

 

Jeden z najbardziej lubianych, szanowanych i stroniących od skandali piłkarzy włoskich. Mąż, ojciec 2 dzieci, obecnie gra dla Juventusu Turyn.

Mimo że, jak mówią, brakuje mu nieco tempa, lepszej fizyczności czy zdolności obronnych, Pirlo chwalony jest przede wszystkim za swoje wyczucie, technikę, kontrolę nad piłką, kreatywność gry i dokładne podawanie piłki.

Jego koledzy z drużyny mówią o nim architekt, jako że umie budować sytuacje na boisku sprzyjające zdobyciu gola, czy profesor albo Mozart, w taki luźny sposób nawiązując do genialnych zdolności, którymi szczycił się przecież austriacki kompozytor.

W czerwcu 2013 roku rozegrał swój setny mecz w reprezentacji Włoch.

Zbigniew Boniek powiedział o nim kiedyś, komplementując jego styl utrzymania piłki: „Podać mu piłkę to jak schować ją do sejfu.”

Italy's Pirlo shoots to score a goal against Croatia during their Group C Euro 2012 soccer match at the city stadium in Poznan

 

8. Pierluigi Collina (ur. 1960) – były sędzia piłkarski.

Pierluigi Collina

Pierluigi Collina przez fanów piłki nożnej uważany jest za jednego z najlepszych i najsprawiedliwszych sędziów piłkarskich o niesłychanej renomie, innym zapadł w pamięć przede wszystkim dzięki charakterystycznej aparycji.

Co by o nim nie powiedzieć, trzeba przyznać, że ten bolończyk z urodzenia i doradca finansowy z zawodu jest powodem dumy i obiektem szacunku Włochów, co oczywiście nie stanowiło problemu w okrzyknięciu go Kojakiem.

Warto wspomnieć, że prowadził wiele prestiżowych spotkań piłkarskich, jest wielkim fanem koszykówki, a w wieku 45 lat zakończył swoją międzynarodową karierę sędziego piłkarskiego i obecnie jest Szefem komisji sędziowskiej UEFA.

Siedem razy zdobył też nagrodę Piłkarskiego Oskara we Włoszech dla najlepszego sędziego.

Jego wizerunek jest powszechnie znany i wykorzystywany na całym świecie. Zerknijcie na klipy Giorgii i George’a Michaela poniżej:

 

9.  Maria Montessori (1870 – 1952) – lekarka, wychowawczyni, orędowniczka nauczania poprzez zabawę.

Maria Montessori portret

 

Nazwisko Montessori obiło się o uszy chyba każdemu z nas, najczęściej w kontekście przedszkola.

Była jedną w pierwszych kobiet-lekarzy we Włoszech i postawiła sobie za cel zmianę patrzenia na wychowanie dzieci.

Według tej wielkiej włoskiej wychowawczyni dziecko jest zdolne do bycia twórczym i spontanicznym, do logicznego myślenia, jest zdolne do miłości i wszechstronnego rozwoju, tylko czasem dorośli, narzucając mu różne ograniczenia, tłumią jego wolność, a wolność to słowo-klucz w filozofii Montessori, gdzie dzieci zachęcane są do wyjścia poza ‚szkolną ławę’, do samodzielnego decydowania i do nauczenia się, jak dbać o siebie samych.

Ciekawostką jest, że w latach 1922 – 1934 Montessori była chwalona i popierana przez rząd Mussoliniego, poprzez wspieranie Towarzystwa Montessori, którego honorowym prezydentem został własnie Mussolini. Od roku 1930 jednak Mussolini i Montessori popadli w konflikt na tle ideologicznym, szczególnie po wykładach Montessori na temat Pokoju i Edukacji. Gdy faszystowski rząd zaczął kontrolować życie Montessori i jej syna, ta zdecydowała się opuścić Włochy.

Maria MOntessori

 

10. Rita Levi-Montalcini (1909 – 2012) – neurolog i naukowiec, laureatka Nagrody Nobla.

Rita Levi Montalcini mikroskop

Tę panią znają wszyscy Włosi a ja o niej dowiedziałam się rozwiązując jedno z zadań na egzaminie z włoskiego.

A więc w kilku słowach, Rita Levi-Montalcini to uczona, lekarka i laureatka Nagrody Nobla, którą otrzymała w 1986 roku za odkrycie mechanizmów regulujących wzrost komórek i narządów u ludzi i zwierząt.

Studiowała na Uniwersytecie w Turynie, swoim rodzinnym mieście, ale drogę do rozwinięcia skrzydeł w nauce zamknęły jej ustawy faszystowskie, jako że miała pochodzenie żydowskie. Rita nie poddała się i wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie przez długi czas pracowała jako profesor na Uniwersytecie Waszyngtońskim.

Nigdy jednak nie odcięła się od Włoch, gdy zaproponowano jej kadencję senatora, oddała się tej roli z pasją i oddaniem.

Mówiono o niej, że charakteryzowały ją charyzma i wytrwałość i nigdy nie bała się bronić poglądów, w które wierzyła.

Do dziś wspomina się ją nie tylko ze względu na jej osiągnięcia naukowe, ale również na jej wówczas odważny światopogląd, w którym głosiła, że mężczyźni i kobiety mają takie same zdolności umysłowe, takie same możliwości, a tylko podejścia do problemu się różnią. Świadomie zrezygnowała z założenia rodziny, by móc poświęcić życie nauce, w ten sposób pozostając wierną sobie.

Rita Levi-Montalcini

 

___ * ___ * ___ * ___ * ___ * ___

Oto dziesiątka Włochów i Włoszek sławnych i szanowanych w swojej ojczyźnie, a niekoniecznie znanych nam, poza granicami Włoch.

Dziękuję http://klubpolek.blogspot.it/ za motywację do napisania tego postu 🙂

sławni Włosi

Modne metro mediolańskie

Częste dojazdy środkami transportu miejskiego są dla mnie doskonałym pretekstem do podejrzenia mediolańskiej mody (a już najbardziej barwne i przekrojowe jest mediolańskie metro!).

Przygotowałam dla Was trzy zestawy typowo włoskie, do pracy i na co dzień, dwa zestawy damskie i jeden męski.

Zestawy zostały skonsultowane pod kątem ich trafności i myślę, że mniej więcej oddają ducha mediolańskiej mody!

1. Zestaw damski:

stawiamy tu na kolory: granat, czerń, złoto, znajdzie się i odrobina brązu w postaci nieodzownej (dla każdej szanującej się mieszkanki Mediolanu) torebki!

Złota biżuteria jest bogata, ale nie przytłacza stroju.

Obowiązkowo lekko wzorzysta (jedyny kolorowy element!) chusta pod szyję lub zawiązana na rączce torebki.

Złote (ponoć wygodne?!) Hogany, koniecznie!

ZESTAW DAMSKI 1

2. Zestaw damski: 

tym razem centralnym elementem jest kremowa bluzka i czarno-beżowe dodatki, takie jak prosta spódnica do kolan (!) i płaskie balerinki (w stylu mediolańskiej businesswoman, która czasem zamienia je na niewysoki obcas).

Tym razem zestaw rozświetlamy bardzo światową (dosłownie!) torebką, markowymi okularami przeciwsłonecznymi, noszonymi niekoniecznie na nosie, a raczej nonszalancko podtrzymującymi spadające na twarz włosy.

Dyskretna (albo i nie tak bardzo) złota (bezwględnie!) biżuteria.

Czarna połyskująca lamówka marynarki dodaje odrobiny mediolańskiego glamour.

ZESTAW DAMSKI 2

 

3. Zestaw męski:

panowie pozwalają sobie na więcej kolorów, aczkolwiek i tu często dominują granat i brąz (i czasem czerń!).

A więc odzież wierzchnia to krótki, sięgający kolan granatowy płaszczyk (noszony nawet czasem latem!).

Do tego koszula o pastelowym odcieniu, żółte spodnie (można zawinąć nogawki i okrasić je kolorowymi skarpetami, ale nie jest to element obowiązkowy).

Mediolańczycy stawiają na dobrej jakości skórzane akcesoria (torba, bransoletka, zegarek). Można też zaszaleć z okularami. Dla tradycjonalistów ciemne przyciemniane szkła, dla hipsterujących – coś niebanalnie kolorowego.

I na sam koniec –  wygodne zamszowe buty sięgające kostki.

ZESTAW MĘSKI

 

Zgadzacie się ze mną?

Co myślicie o powyższych zestawach, jestem bardzo ciekawa Waszej opinii 🙂

Civitella, Val di Chiana: wspomnienie dramatu w toskańskim raju

1Civitella z daleka.jpg

mapa_civitella-in-val-di-chiana.jpg

29 czerwca 1944 czterech żołnierzy niemieckich zatrzymało się na małą przerwę w lokalnym klubie w centrum miasteczka Civitella. Pod wieczór zostali zaskoczeni przez grupę włoskich partyzantów, ci w potyczkach zabili dwóch Niemców, a pozostali, ranni, zdołali uciec.

Następnego dnia cała ludność miasteczka, w obawach przed represjami, opuściła swoje domy i uciekła szukać schronienia w lasach.

Kilka osób zostało i, by zamanifestować oburzenie czynem partyzantów, wzięli rownież oni udział w pogrzebie żołnierzy. Przez następne dni dochodziły do nich różne głosy, które wskazywały na to, że władze niemieckie nie pociągną mieszkańców do odpowiedzialności. Po trzech dniach wszyscy wrócili do swoich domów.

Tydzień później, o świcie 29 czerwca, oddziały SS wkroczyły do miasteczka. Mieszkańcy wcześniej nie wydali tożsamości żadnego z partyzantów, za co sowicie zapłacili odroczonym o tydzień dobrze zaplanowanym aktem zemsty.

Żołnierze niemieccy weszli do każdego z domów, wywlekli na pół śpiących mężczyzn na plac centralny i tam, ustawiwszy ich w grupy po pięciu, zastrzelili wszystkich z serii z broni maszynowej. Później splądrowali domy. Miasto zostało spalone. Civitella na wiele lat opustoszała.

___ * ___ *___ * ___ * ___

3. zamek w Civitelli

4. miasteczko Civitella

Miasteczko do dziś nosi piętno tragedii sprzed wielu lat. Powoli, z czasem, domy, niegdyś pozostawione w pośpiechu, zostają odrestaurowane, mają nowych właścicieli. Civitella inwestuje w izbę pamięci, dba o turystów, tutejsza restauracja z winami należy chyba do jednej z najdroższych, jakie dotychczas poznałam, a i tak cieszy się zainteresowaniem klientów.

Civitella jest piękna, ale jakoś nie pozwala zapomnieć o wydarzeniach z 1944 roku. Tu, w toskańskie piękno, na zawsze wrósł już dramat prostych ludzi.

5. ruiny zamku

6. na wzgórzu w Civitelli

7. niebo nad Civitellą

8. spojrzenie fotografa na Val di Chiana

9. Val di Chiana

 

Fot. Bartek Wesołowski