Arena Pokoju w Weronie

1. Arena Pokoju

Po kilku latach włoscy aktywiści na rzecz pokoju postanowili przywrócić do życia wielkie spotkanie promujące pokój i nonviolence i zorganizować Arenę Pokoju i Rozbrojenia w werońskiej arenie.

Gdy tylko moja szefowa się o tym dowiedziała, od razu ruszyła do akcji i przygotowała nasz wyjazd. Mieliśmy słuchać różnych wystąpień, prezentacji, jak również koncertów, a przynajmniej taka myśl, nie wiedzieć czemu, zadomowiła się w mojej głowie.

Otóż, przyznam, że troszkę się zdziwiłam, gdy po przyjeździe na miejsce okazało się, że jesteśmy zgłoszeni jako wolontariusze do pracy przy dystrybucji wody (początkowo tylko na pierwszą zmianę, co oczywiście potrwało do końca dnia, jako że druga zmiana się nie pojawiła). Dzień był wyjątkowo upalny (dochodziło do 27 stopni), ludzie przyszli gromadnie (ok. 10 tysięcy osób), a wszystko na otwartym powietrzu, czyli woda była produktem nr 1, który schodził jak ciepłe bułeczki (jakoś nie do końca trafne to porównanie).

Dodajmy jednak, że wodę sprzedawaliśmy za 1 euro, ale ze sceny powiedziano, że jest darmowa. Zamknijcie teraz oczy i wyobraźcie sobie 10 000 osób, spragnionych, przegrzanych, które napierają na was i domagają się darmowej wody, która nie jest darmowa… czujecie ten dreszcz emocji? 😛

Cała merytoryczna zawartość Areny jakoś mi w tej ‘obsłudze klienta’ uciekła niestety, jedynie 2 ostatnie godziny, gdy upał już niezo zelżał, spędziłam słuchając muzyki i wystąpień. Mimo wszystko dobrze się bawiłam, biegałam po całej Arenie, po jej zakamarkach, co pewnie w innym wypadku nie udałoby mi się zrobić.

2.wieża w Weronie

3.Antonio, Merche, Misia

4. Misia przed rozpoczęciem pracy na Arenie

5. pokój i Werona

6.punto acqua

7. baner Casa Pace

9. zmęczenie już powoli dopada

10. niebo nad areną

Gdy o 20.00 skończyliśmy naszą zmianę, skoczyliśmy na pizzę, gdzie dołączył do nas nasz couchsurfingowy host Paolo, z kapeluszem z piórkiem na głowie i z gitarą w ręku (i całą masą różnych instrumentów muzycznych w samochodzie), który okazał się zapalonym orędownikiem ‘nonviolent communication’ i Teatru Uciśnionych, czyli welcome home ;)!

Na sam koniec wieczoru zabrał nas na wzgórze, z którego mogliśmy podpatrzeć Weronę nocą… i posłuchać trzech muzyków (skrzypce, trąbka, gitara) urzadząjacych tam do pierwszej w nocy małe jam session.

I w tym momencie po raz kolejny zadałam sobie pytanie: czym ja sobie na te małe i duże szczęścia w życiu zasłużyłam :)?!

11. Werona nocą

12. międzynarodowa ekipa w Weronie

Fot. Bartek Wesołowski

13. wielka flaga pokoju

Reklamy

2 thoughts on “Arena Pokoju w Weronie

  1. to wzgórze wieczorem z widokiem na Adige i Weronę w dole to wspaniałe miejsce dla zakochanych i dla pocałunków .. kiedyś dawno temu byłem tam nie raz :^))

    nie zazdroszczę sytuacji z wodą .. 1euro przy takiej ilości osób to trochę przesadnie drogie .. na pewno kosztowała dużo mnie by ja kupić w wielkij ilości
    .. och jejku i ile to butelek było potem .. oby były zebrane na wtórne przetwórstwo ..

    Werona jest przepiękna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s