Otwartość i rozmowa

Rozmawiamy.jpg

Odkąd przyjechałam do Włoch, trochę zaczęłam pracować nad sobą i nad swoim pojmowaniem innych ludzi.

Już w dwa tygodnie po przyjeździe, gdy jechałam na pierwsze duże spotkanie pracowników mojej organizacji, musiałam porządnie zastanowić się, czy naprawdę jestem osobą otwartą. I nie mam na myśli tego, co mówię innym ludziom o sobie, a raczej jak przyjmuję to, o czym opowiadają mi inni, czy oceniam ich, czy jest to słuszne, czy jest to krzywdzące, czy nie brakuje mi czasem mądrej życzliwości.

Wcześniej uważałam siebie za osobą przyjacielską, towarzyską i otwartą na wszystkich, ale gdzieś tam w głowie i w sercu miałam (i pewnie cały czas mam) pewne schematy, według których wrzucałam ludzi w jakieś kategorie: dobrzy, źli, katolicy, niewierzący, rozwiedzieni, zaręczeni, samotni, pracowici, leniwi, nieciekawi, ambitni, itd.

Pamiętam, że gdy jechaliśmy samochodem w pięć osób na miejsce naszej programmatica, czyli  na spotkanie poświęcone zaplanowaniu roku pracy, moja szefowa Mercedes, którą poznałam 5 minut wcześniej, opowiadała nam o swoim małżeństwie, o problemach z adoptowaną córką, o wierze w Boga i o separacji. Czułam się nieswojo i wręcz miałam jej za złe, że tak bez uprzedzenia zarzuca mnie detalami swojego życia osobistego.

Moja szefowa Mercedes

Ale Merche to po prostu człowiek żyjący pośród ludzi i potrzebujący ich jak powietrza. I z czasem nauczyłam się to w niej doceniać. (To ta roześmiana kobieta w krótkich włosach na zdjęciu powyżej).

W przeciągu tych 2 dni z nowo poznanymi ludźmi z pracy usłyszałam też wiele historii pozostałych osób, dowiedziałam się o wzlotach i upadkach miłosnych, problemach psychicznych i konieczności brania leków, frustracjach seksualnych, blaskach i cieniach ich pracy, o tym, jak spotkali swoich partnerów i że czasem pogubili się na życiowych drogach, o tym, że nie wszystko w życiu jest idealne, ale to nie zmienia tego, kim jesteśmy. Oczywista oczywistość, powiecie? Tak, niby to wiem. A czasem jednak mi to umyka.

Pamiętam, że to 2-dniowe spotkanie dało mi do myślenia. Nikt nie namawiał mnie do zwierzeń. Ale chętnie dzielił się swoimi doświadczeniami.

Z czasem weszło nam w nawyk opowiadanie, jak spędziliśmy weekend, co fajnego zrobiliśmy, co się okazało klapą czy co nas ostatnio trapi. Bywa, że rozmawiamy z ludźmi z pracy w 4 oczy, czasem też w większej grupie, jeśli ktoś ma coś do powiedzenia, po prostu to mówi. Każdy słucha, czasem się pobłażliwie ale przyjaźnie uśmiechnie, czasem coś podpowie albo zabawnie popuka się po głowie.

W pracy jest przerwa na obiad i, jeśli siedzimy w niej więcej niż 8 godzin, mały wypad na kawę do zaprzyjaźnionego baru. Rozmawiamy, gdy pracujemy nad projektami, rozmawiamy, gdy gotujemy wspólnie i gdy widzimy się po pracy na piwie.

I można chlapnąć bzdurę, popełniać błędy, a i tak człowiek czuje się akceptowany.

Tego się wciąż jeszcze uczę, jak dobrze słuchać i nie przypinać łatek. Czasem jest to trudne.

 

Reklamy

2 thoughts on “Otwartość i rozmowa

  1. Właśnie to lubię w mieszkaniu co jakiś czas w innym państwie. Można lepiej poznać kulturę danego kraju, ludzi, ich podejście do różnych spraw. Będąc w tak innych, kompletnie nowych sytuacjach, tak naprawdę poznajemy sami siebie.
    Również się uczę by nie oceniać zbyt szybko i nie przekreślać kogoś na samym starcie. Przecież każdy może mieć zły dzień.

    • Ja co prawda tyle nie podróżowałam, ale za to pracuję w bardzo międzynarodowym składzie, co jest czasem wyzwaniem, ale naprawdę daje ciekawe spojrzenie na wiele spraw. I za każdym razem muszę się zastanowić nad moich dotychczasowym sposobem myślenia. Co jakiś czas potrzebuję ‚odświeżenia’ myśli ;D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s