Do Colico na kajaki!

4.widoki, Colico

Marzy Wam się Jezioro Como? Ale może w nieco inny sposób niż zwykłe piknikowanie czy próba namierzenia willi znanych aktorów? Macie ochotę na dzień nieco bardziej aktywny?

Mam dla Was propozycję nie do odrzucenia: COLICO!

Colico.jpg

Nam kolejny raz udało się wyjechać na taką wodną przygodę dzięki Couchsurfingowi, i tak jak do Levanto (patrz tu: cantgobacknow.wordpress.com/2014/04/27/na-couchsurfingowym-kempingu-w-levanto/ ) tak i tym razem cała wyprawa była przygotowana zawszczasu perfekcyjnie przez naszego znajomego Jose.

Na jak długo: 1 dzień

Ceny biletów na pociąg: Milano Centrale – Colico (1,5 h w jedną stronę) – 15 euro bilet w dwie strony

Wynajem kajaku podwójnego – 25 euro, lepiej zarezerwować!

http://www.hibiscusescoladesurf.com/en/

1.SonOfTheBeach

Przede wszystkim Colico daje nam niezwykłe wrażenia estetyczne, oto jesteśmy na kajaku, na cudownym jeziorze z widokiem na góry. Człowiek nie wie, czy mdleć z zachwytu czy robić zdjęcia (w naszym kajaku podzieliliśmy się zadaniami równo i jak się domyślacie, ja nie robiłam zdjęć!).

Płynie się raczej spokojnie, a przynajmniej nam się udało tak popłynąć w jedną stronę, po 1,5 godzinie machania wiosłem dotarliśmy do małej polanki na wspólne biesiadowanie i odpoczynek od dającego popalić słońca.

2.pierwsze 'kroki' na kajaku

3.kajak i łabędź

5.co za widok!

6.na kajaku

7.natura w Colico

8.zdjęcie grupowe

Powyższe zdjęcie jest naszym ostatnim uśmiechniętym, bo już droga powrotna okazała się nie lada wyzwaniem, jako że nagle wzmógł się wielki wiatr, woda zlodowaciała i fakt, że aparat Bartka dotarł do domu, zawdzięczamy tylko temu, że trzymał go mocno nad głową, a ja walczyłam z kajakiem ;D.

Dwie z naszych koleżanek, które, tak na marginesie mówiąc, nie umiały pływać i płynęły po raz pierwszy kajakiem, wpadły w panikę, były na skraju łez i po prostu nie wiedziały, co robić, jak płynąć naprzód. Szczęściem, nasz doświadczony organizator po godzinie przywiał je do brzegu. Droga powrotna tak dała nam w kość, że gdy o 14.30 dotarliśmy z powrotem na plażę startową, wszyscy padli i nikt nie wstał ani nie rozmawiał przez następne 1,5 godziny.

Ok, przyznam, do dziś mam ciarki na samą myśl o falach zalewających nasz kajak i o przerażeniu moim i dziewczyn…i mimo tego małego szoku, a może właśnie przez niego, uważam ten wypad za jeden z najbardziej pamiętnych i niesamowitych przygód we Włoszech!

9.windsurfing

10.co za kolory

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s