Byle do przodu! Z San Rocco do San Fruttuoso, Liguria.

Gdy Michela, moja znajoma z Couchsurfingu, napisała do mnie z propozycją jednodniowego wyjazdu do Ligurii, nie zastanawiałam się długo. Poprosiłam ją tylko, byśmy mogli jechać w weekend, gdy odwiedzać mnie będzie mój kolega ze studiów. Dla Micheli nie było to żadnym problemem.

Liguria.Camogli.ParcoDiPortofino

Na niedzielę zapowiadano dobrą pogodę, nie miało być upalnie, ale za to słonecznie i rześko.

Oczami wyobraźni widziałam, jak siedzimy wszyscy na rajskiej plaży, bawiąc się drobnym piaseczkiem i rozmawiamy o nowych dziennikarskich planach Micheli (okazało się, że tym razem wybierała się do Egiptu do Aleksandrii, o której miała przygotować reportaż dla szwajcarskiej stacji radiowej).

Było jednak inaczej…

Camogli9

Po dotarciu do Camogli zgodnie decydujemy, że zanim zejdziemy na lokalną plażę, trochę pospacerujemy i nasza przewodniczka proponuje łatwą trasę na 2-3 godzinki z San Rocco do San Fruttuoso. Ochoczo ruszamy przed siebie.

Camogli1 CamogliEKIPA CamogliFOTOGRAF Camogli2

I rzeczywiście na początku uśmiechnięte twarze mijanych spacerowiczów, całe tabuny rodzin z dziećmi piknikujące po drodze, mijane maleńkie idylliczne chatki utwierdzają nas, że oto kroczymy najprzyjaźniejszą z liguryjskich ścieżek.

Camogli3 Camogli6

Co prawda dziwnie daleki wydaje mi się punkt, który wskazuje nam Michela jako nasz cel, a do tego nie bardzo umiem ulożyć sobie w głowie, gdzie pośród tych skał biegnie nasza bajkowa ścieżynka, ale nie zaprzątam sobie takimi drobiazgami myśli.

Po drodze powinno być jedno trudniejsze miejsce do przebycia, ale to tylko kilka metrów i już prawie będziemy w San Fruttuoso”. Jedno trudniejsze miejsce, phi, kto by się przejmował!

Gdy więc nagle zdajemy sobie sprawę, że szlak opustoszał i nie widać, co jest za zakrętem, za to słychać krzyki jakiejś turystki: Ti ammazzo! Ti butto giu’! (Zabiję cię! Zrzucę cię stąd!), dopadają nas wątpliwości.

CAMOGLI AKCJA RATUNKOWA

I oto naszym oczom ukazuje się scena, gdzie dwóch mężczyzn próbuje pomóc jednej kobiecie przejść fragment szlaku, na którym trzeba trzymać się mocno łańcuchów, by się nie pośliznać i stoczyć. Kobieta krzyczy i w panice nie chce ruszyć naprzód, ani w tył. Czekamy przez kilka minut, jak kobieta posuwa się do przodu milimetr po milimetrze, wygrażając chłopakowi, że już nigdy mu nie zaufa, jak ją zabierze na ‘łatwy szlak’ i że jak przyjdzie jej jeszcze raz na takie niebezpieczeństwo się narażać, to go zrzuci w akcie zemsty ze stoku!

Camogli4 Camogli5

Jak tylko udaje nam się przebyć ten kawałek, Michela oświadcza, że reszta to będzie już bułka z masłem. Gdy po 2 kolejnych łancuchówych odcinkach i po 2-godzinnym marszu, w tym przez 45 pod górę (gdy bułka z masłem zaczyna nam się stawać ością w gardle), uśmiech naszej Włoszki nieco blednie i Michela oświadcza: “Chyba jednak zapomniałam, jak wygląda ten szlak. Albo jak byłam młodsza, to wydawał mi się łatwiejszy”. Aha…

Ale nic to, nasz cel jest już blisko, czujemy, że już niedługo dotrzemy do naszej rajskiej plaży, z której do Camogli zabierze nas łódka (nie inaczej!).

Camogli7

Zanim jednak znajdziemy się w bezpiecznej przystani San Fruttuoso, słyszymy jeszcze znajomy głos pani, która jeszcze 2 godziny temu groziła swojemu partnerowi, jak mówi: “Adesso sono troppo esuberante! Ce l’ho fatta!” – A teraz jak się dobrze czuję! Udało mi się! I pozdrawia wszystkich wokół, a chłopaka, który dzielnie pomaga jej przy każdym zejściu i podejściu, wyzywa, że nie ma sobie pozwalać i ma trzymać ręce daleko od jej …pupy!

I gdy wreszcie siadamy na kamienistej (!) plaży przy małej zatoczce i my czujemy się zmęczeni i esuberanti!

SAN FRUTTUOSO Camogli8

Fot. Bartek Wesołowski

Reklamy

7 thoughts on “Byle do przodu! Z San Rocco do San Fruttuoso, Liguria.

  1. ta krzycząca pani – to jakbym siebie słyszała za każdym razem, gdy Józef każe mi gdziekolwiek iść pod górę 😛

  2. ojjj, emocje gwarantowane, i bynajmniej niezwiązane z samymi widokami 😛 😛 z każdym metrem w górę moja agresja rośnie, wrrrrr 😀

  3. Pingback: Le ispirazioni del mese – Inspiracje miesiąca: MARZEC | cantgobacknow

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s