Dlaczego warto wybrać się we włoskie góry z Couchsurfingiem? 5 powodów!

1. Aosta centrum

Wyjazd do Aosty planowaliśmy na 3 dni, od piątku do niedzieli.

I prawie nam się udało, jedynymi minusami naszego wyjazdu był deszcz ostatniego dnia i nie najlepsza kondycja zdrowotna Bartka w dzień przyjazdu do Aosty.

Poza tym, same plusy, a wśród nich te 5 najważniejszych, dla których nasz quasi-walentynkowy pobyt w górach będziemy wspominać z uśmiechem.

1. Naszą couchsurfingową gospodynią okazała się 50-letnia Enza, nauczycielka psychologii i filozofii. Jej mieszkanie jest usytuowane w samym centrum Aosty,  jest przepięknie kolorowe, pełne pięknych mebli, kwiatów i serc, do tego honorowymi gospodarzami są dwa koty – Dodona i Dodo (zdecydowanie polubiliśmy tylko pana-kota)!

2. widok z mieszkania Enzy3. nasz pokój u Enzy

4. DodoEnza śmieje się od rana do wieczora, opowiada bez żadnej krępacji o swoich sercowych perypetiach i planach na podróże. Do tego jest posiadaczką czerwonego samochodziku, który co parę minut staje i nie chce ruszyć (więc Bartek dzielnie go pchał, żeby zapalił) i zna wszystkich mieszkańcow miasta (łącznie z artystą wystawiającym obecnie w muzeach Aosty i właścicielem restauracji, który bez większych problemów namówił nas na skosztowanie jego pomarańczy w czekoladzie…!)

Polecamy Enzę! Już jej zapowiedziałam, że mam zamiar napisać o niej na blogu i że jeśli ktoś z moich czytelników będzie szukał noclegu w Aoście, będę ją gorąco polecać, co niniejszym czynię ;)!

2. Wyżej wspomniałam o pomarańczy w czekoladzie…ale to nie koniec, potrzebujemy też przecież konkretów! Czyli sera z mleka krowiego produkowanego na alpejkich halach (alpeggi) o słodkiej nazwie fontina i nieco mniej słodkim zapachu ;). Bardzo dobry, polecamy, nawet Bartkowi zasmakował a przyznam, że nie jest największym smakoszem włoskich serów ;)!

I od fontiny przechodzimy szybciutko do crespelle alla valdostana czyli naleśników z tym serkiem i gotowaną/wędzoną szynką…rozkosz dla podniebienia!

3. Powód numer trzy to jazda kolejką górską funivia na Pilę i spacery zupełnie zasypanymi ścieżynkami, a do tego powrót w kabinie dzielonej z 2 Włochami i 1 Polakiem i zabawna pogawędka o tym, jak to Włosi teraz ciągną do Polski, bo tam Polki: buone, brave e belle (o dobrym sercu, zdolne i piękne)!

5. funivia 5. Misia & Pila 7. nasza chatka 8. lasy

4. TERMY! To już zasługa naszej gospodyni (która wpadła na ten pomysł przed naszym przyjazdem i zasugerowała nam zabranie ze sobą strojów kąpielowych) i tego, że byliśmy na tyle rozważni, żeby wziąć nieco większy zapas pieniędzy (koszt wejścia na termy Saint Vincent http://www.termedisaintvincent.com/ to 45 euro dla osób nierezydujących w Aoście, czytaj: nas).

Bilet wejścia obejmuje 4 godziny wylegiwania się w 4 różnych saunach, relaks w solach z Morza Martwego, kąpiel na zewnątrz z widokiem na fantastyczne ośnieżone góry… i zdrowe przekąski. No trochę drogo, ale za to jakie przeżycia, jaka rozpusta ;D!

5. Ostatnie ale bardzo bardzo ważne. GÓRY!

9. góry

A poniżej jeszcze kilka turystycznych zdjęć z Aosty – fot. Bartek Wesołowski

10. Aosta 11. Aosta 12. Aosta 13. Aosta 14. Aosta

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s