Karikola i gołąbek pokoju

Dzisiejszym postem mam zamiar i nadzieję zapoczątkować nową kategorię wpisów, czyli anegdoty z pracy

___ * ___ * ___  * ___

perso.uclouvain.be

Jednego razu w najlepsze Merche i ja siedzimy w biurze przy komputerach. Nagle wpada trójka muskularnych ciemnoskórych mężczyzn do środka i mówią do Merche (która akurat podeszła do drzwi wejściowych): ‘karikola’! Machając przy tym jakimś papierem.

Merche, zupełnie nie wiedząc, o co im chodzi, odpowiada po angielsku sugerując ten język: “Mówicie po angielsku? W czym wam pomóc?

Karikola!?” – odpowiadają.

Merche zerka na mnie i pyta, czy wiem, o co chodzi. Absolutnie nic – daję jej do zrozumienia.

Merche się nie zniechęca i próbuje włoskiego i hiszpańskiego. Nic nie działa, odpowiedź za każdym razem brzmi “karikola” a mężczyźni wskazują przy tym na nasz komputer.

I nagle przychodzi olśnienie.

“A, chcecie, żeby wam pracy poszukać?”

Przecząco kiwają głową.

“A może życiorys (curriculum) napisać?”

Aha, Merche zgadła! Panowie uradowani dodają łamanym włoskim: “teraz, 2 minuty!”.

Moja szefowa konkretnie wybija im z głowy, że teraz rzucimy pracę, żeby się tym zająć i mówi, że mają wrócić za 15 minut. To się panom nie podoba.

I kolejny raz olśnienie spływa na Merche. “ No dobra” – mówi. “Najpierw pomożecie nam poznosić  te ciężkie kartony do piwnicy, a później sami możecie sobie usiąść przed komputerem i wydrukować wasze życiorysy”.

Transakcja udana, przebiega bez zakłóceń.

___ * ___ * ___ * ___

stażyści

Innym razem w Casa Pace przez 2 tygodnie gościliśmy stażystów ze szkoły średniej.

Przed wejściem do naszego biura, na ścianie sąsiadującego budynku, od jakiegoś czasu widniało brzydkie graffiti. Merche wyczyściła ścianę i przemalowała, ale brakowało jej tego ‘finalnego touchu’ ;).

Wpadła na pomysł, żeby namalować tam jakiś symbol pokoju. Po wielu debatach wybraliśmy uroczego gołąbka pokoju i praca została powierzona  Giosuè i Daniele – naszym dwóch młodym podopiecznym – którzy ochoczo przystąpili do działania.

Gdy już prawie, pełni zadowolenia, kończyli, zrugała ich 80-letnia sąsiadka z naprzeciwka, wyzywając ich od chuliganów i grożąc policją. I jak powiedziała, tak zrobiła, policję wezwała.

Chłopcy nerwowo wpadli do CasaPace tłumacząc Merche, co się stało. Po prawdzie, ściana na której uwiecznili gołąbka, nie należy do Casa Pace i jeśli się uprzeć, to było to nielegalne.

Po 10 minutach zajrzało do nas dwóch policjantów i poprosili Merche o wyjaśnienia, moja szefowa z niezachwianym spokojem odpowiedziała:

Dziś rano, jak przyszliśmy do pracy, już ten paskudny obrazek znaleźliśmy przy wejściu, nie mamy pojęcia, kto go tu zostawił i dlaczego… i w ogóle nam się nie podoba, ale to nie nasza ściana, więc co możemy począć?!”

Policjanci ze spokojem i uśmiechem na twarzy przytaknęli ze zrozumieniem i odeszli, a gołąbek do dziś cieszy nasze oczy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s