Pogotowie ślusarskie!

www.abctorinofabbro.it

Wstałam rano i niechętnym krokiem skierowałam się do kuchni zrobić sobie śniadanie. Plan na dziś był prosty. Rano angielski z moją uczennicą, potem kurs włoskiego, potem w domu szybkie załatwienie maili i organizacja przyjazdu dziennikarki z Londynu na nasz festiwal, no i wieczorem jeszcze raz lekcje angielskiego.

Zapowiadało się całkiem ciekawie…

I niestety musiałam szybko zrewidować plany, gdy o 9.00 nacisnęłam klamkę by wyjść z mieszkania i spróbowałam przekręcić klucz. A klucz ani drgnął. Aiuto! Help! Sąsiedzi za drzwiami kiwali współczująco głowami i próbowali popychać, wyrywać, napierać na drzwi, ale nic, te nie drgnęły.

Lekcje przepadły. Byłam uziemiona. Z mieszkania nie było żadnej innej możliwości wyjścia, a właścicielka przebywała właśnie w Turynie.

Gdy po 4 godzinach czekania, że może jej uda się coś załatwić i zawołać jakiegoś znajomego fabbro – ślusarza, zrozpaczona (właśnie tak się czułam!) zadzwoniłam na pogotowie ślusarskie.

Po godzince zjawiło się dwóch panów, Daniele i Simone, od razu żwawo rzucili się do pracy.

“Niech się pani nie martwi, to nie pani wina. To zamek w drzwiach się wysłużył, będzie miał z 10 lat. Trzeba go koniecznie zmienić.” Fabbro Simone mnie uspokajał.

Gdy już drzwi stanęły w końcu otworem, moje serce zabiło… ale wcale nie z radości, a raczej na wiadomość o cenie tej usługi – 305 euro. I to tylko za demontaż.

Panowie Daniele i Simone zatrzymali się jeszcze na szybką kawę, ponarzekali na Mediolan (jeden jest z Pulii, drugi z Lombardii ale z Bergamo) i obiecali wrócić z nowym zamkiem wieczorem (bagatela, ech, tylko kolejne 300 euro!).

Jak obiecali, tak zrobili i przed 19.00 zawitali w moje skromne progi. Przynieśli mi nawet mały upominek, Daniele zapowiedział się na lekcje angielskiego, streścił historię swojej wielopokoleniowej rodziny ślusarskiej i (jednak widać, że to południowiec;)) wyściskał mnie i wycałował na sam koniec.

I mimo miłej atmosfery i tych czułości na końcu, pozostałam sama z pytaniem, jak to u licha możliwe, że ja za pracę w organizacji pozarządowej, co prawda na część etatu, zarabiam 400 euro, a panowie za jedną interwencję zgarniają 600?

Ech, życie…;)

Reklamy

4 thoughts on “Pogotowie ślusarskie!

    • Święta prawda. Najgorsze jest to, że wiedziałam, czego mogę się spodziewać (no może nie do końca;)), ale nie miałam innej możliwości, po paru godzinach chciałam wyjść na zewnątrz 😀
      pozdrowienia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s