U Pana Ferramenta

W języku włoskim istnieje bardzo ciekawie brzmiące słowo ‘ferramenta”, które określa wszelakie narzędzia metalowe, bądź sklep z takim wyposażeniem, czy też osobę w nim pracującą.

Najczęściej zaglądam tam, gdy muszę dorobić klucz do mieszkania czy do pracy lub po prostu kupić zapalniczkę do gazu.

Ale dziś znalazłam się u pana Ferramenta (z wielkiej litery, bo to nie byle jaki pan ferramenta!) zupełnie z innego powodu.

Zacznijmy od początku.

Razem z grupą Bibol, czyli uczestnikami wycieczki do Palestyny i Izraela, organizowanej przez moje strowarzyszenie, przygotowujemy festiwal poświęcony Palestynie, z wywiadami, wystąpieniami, teatrem, projekcjami filmów, muzyką na żywo i arabskim jedzonkiem. Razem też z nimi tworzymy Projekt Palestyna, i od paru lat udaje nam się drukować kalendarze ze zdjęciami uczestników i sprzedawać je w całkiem dużej liczbie. By jednak je sprzedać, każy wolontariusz czy były uczestnik wycieczki deklaruje chęć pomocy i na własną rękę prowadzi sprzedaż. Kalendarze od tygodnia są już gotowe i leżą w CasaPace do odbioru, więszkosć już ruszyła w świat, ale niektóre trzeba wysłać osobom mieszkającym poza Mediolanem.

Ot i dochodzimy do meritum.

Dziś w pracy zajmowałam się przygotowaniem paczki (recyklowałam dzielnie stary karton!) dla Valerii, mieszkającej w prowincji Modena. Paczka była już gotowa, kiedy zdałam sobie sprawę, żę w biurze nie mamy absolutnie żadnej wagi.

Zajrzałam do sklepu obok do znajomej Chinki, niestety nie mogła mi pomóc, za to podała mi (ponoć) skuteczną receptę, jak poprosić na poczcie o zważenie, bez konieczności wysłania pakunku właśnie u nich. Nie przekonała mnie ta opcja i postanowiłam przejść się jeszcze do pana Ferramenta 3 sklepy dalej.

www.sweetasacandy.com

Pan Ferramenta był zajęty zabawną rozmową ze starszą panią, która koniecznie chciała przeczyścić swoją kawiarenkę do parzenia kawy lub też kupić nową, bo przecież mąż przestanie się do niej odzywać, jak nie zrobi mu porządnej mocnej kawy…ale też niespecjalnie podobały jej się oferowane produkty.

“Ale ta kawiarenka jest dla dwóch osób czy trzech? Jest napisane dla trzech, ale czy na pewno?” Pan Ferramenta grzecznie jej odpowiedział: “Zależy jak dużo jej Pani naleje do filiżanki.”. Odpowiedź, mimo że w moim mniemaniu jak najbardziej logiczna i uzasadniona;P, nie przekonała starszej pani i dalej bacznie przyglądała się i badała maszynki.

www.trustandtravel.com

(O tym jak przechowywać kawę i czego nie wolno zdecydowanie robić parząc kawę Włochowi, w następnych postach!)

Ja grzecznie stojąc z tyłu, z paczką w ręcę, czekałam na moją kolej. Pan Ferramenta spytał, czy paczka jest dla niego, po czym szybciutko dodał, w czym mi może pomóc. Wyjaśniłam sprawę i od razu pan Ferramenta chwycił jedną z nierozpakowanych wag stojących na półce, namęczył się z otwarciem kartonu a potem folii bąbelkowej. Waga niestety nie działa, wyjął i włożył baterię ze trzy razy, dwa razy stanął na wadze sam, po czym stwierdził,  że zaskoczyła i działa i możemy zważyć moją paczkę. 3 sekundy i po wszystkim. (3,5 kg!) Chciał jeszcze zapisać mi wynik na kartce, żebym nie zapomniała (!) i śmiejąc się od ucha do ucha dodał: “Widzi Pani, jaki bałagan dla Pani zrobiłem” (bardzo przydatne słowo: casino).

Podziękowałam i wyszłam. I od razu pomyślałam, jakie to miłe, że bez zbędnych ceregieli obcy człowiek służy mi pomocą, że się uśmiecha, i zagaduje, będąc grzecznym jednocześnie dla mnie i dla starszej pani. I jak to miło, że można zrobić coś, ot tak, za darmo, z dobrej woli.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s