Obóz zgubionego czasu

Mastio mappa

Kolejne wakacje we Włoszech i kolejny wyjazd do Toskanii, do pracy na obozie z językiem angielskim, z przygodą, z kurzem, upałem, namiotami, śmiechem, gitarą, piosenkami, grami, ogniskiem, niemęczącymi się dziećmi i cierpiącymi na brak snu wychowawcami (sic!).

(Przykładowy filmik z obozu z lat wcześniejszych: http://www.youtube.com/watch?v=-JPz_xt7Q1o )

W piątek, 25 lipca, skończyłam oficjalnie moją pracę w Gorgonzoli (hurra!) i nazajutrz wyjechałam do Toskanii, na obóz letni Mastio, ten sam co w roku ubiegłym, tym razem jednak na czwarty turnus, z innymi dziećmi, młodzieżą, animatorami, ale tym samym szefostwem.

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.10201508981673757.1073741826.1452967758&type=1&l=b7b0daf1af

Tematem przewodnim pierwszego tygodnia była książka  L’isola del tempo perso (Wyspa zgubionego czasu). Drugi tydzień to już wprowadzenie do książki i filmu Neverending Story, z postaciami Atreyu, Bastiana, księżniczki Moonchild (ja),  Gmorka, Morli, Wyroczni i wielu innych bohaterów (odgrywanych przez nas – animatorów i sporadycznie przez nasze szefostwo :D).

Mastio to wyzwanie dla mnie, i mimo że był to mój drugi raz na obozie, czułam się znowu jak świeżynka i uczyłam się na nowo orientowania mapy, używania kompasu, rozpalania ogniska na 3 sposoby, budowanie chatek z trzech kijów i sznurka, węzłów, kodu morsa, zabaw takich jak Skalp czy Czerwony Łoś, itd. A przy okazji wróciłam do nauczania języka angielskiego … niepokornych grup młodzieży, której w głowie (i słusznie) wypoczynek, zabawa, śmiech i żarty. (A nade mną wisiał obowiązek realizacji programu i test końcowy, na podstawie którego wydawało się certyfikat.) Każdy dzień na Mastio to niewiadoma i wysiłek, ale i poczucie należenia do innego świata, świata natury, o którym w pędzie mediolańskiego życia zapominam .

W tym roku odkryłam nie tylko po raz kolejny Mastio i toskańskie lasy dookoła, byliśmy też w Vallombrosa, przepięknym miejscu otoczonym kipiącymi zielenią lasami pełnymi strzelistych drzew, gdzie spędziliśmy noc i cały dzień z grupą dzieci i młodzieży, wieczorem zasypiając w wielkiej sali, wszyscy razem, śpiewając Wonderwall i patrząc w ogień w kominku, a w ciągu dnia maszerując wesoło leśnymi ścieżkami, podziwiając niesamowite daglezje!

Vallombrosa

Come arrivare a Vallombrosa

Na Mastio odczuwa się bardziej i intensywniej, przeżywasz emocje (te pozytywne i te zdecydowanie negatywne!) całego roku wciśnięte w dwa tygodnie i bardzo szybko przywiązujesz się do innych, widzisz małą rzeczywistość obozową, która odzwierciedla doskonale duże społeczeństwo, w którym znajdujesz tyle różnych charakterów, osobowości, typów człowieka.

I jedno jest pewne, jeśli tylko będę jeszcze we Włoszech za rok, postaram się tam wrócić. I kolejny raz dobierać się do Nutelli z rana przy śniadaniu – jedynej spokojnej i cichej chwili dnia, wdrapywać się na polanę Oriona czy Fonte, by spać w capannach przy dźwiękach niespokojnego lasu, potykać się na leśnej ścieżynce przy świetle latarki i lampionów idąc na czuwanie przy gwiazdach i słuchając historii konstelacji Andromedy, gotować na polanie Felci z grupą niepokornych małolatów, kąpać się w małym stawku z gromadką żab, spać na za krótkich łóżkach, słyszeć : Misia, mogę dostać bis? Misia, mogę pójść do pielęgniarki?, śpiewać Oasis, The Beatles i piosenki z Grease, wstawać rano półprzytomna z niewyspania, słuchać, co mnie czeka tego dnia, podziwiać żuczki i jeże z bliska, gonić młodzież i dzieci pod prysznic i wyganiać spod niego, śmiać się i wzruszać, cieszyć i denerwować z bezradności.

Mastio to taka mała wyspa zgubionego czasu 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s