Tak jest, jak się państwu zdaje…

Po włosku: Così è (se vi pare) i jest to tytuł sztuki Luigiego Pirandello (czy może Pirandella?).

Jeszcze w Poznaniu obił mi się o uszy tytuł innej jego sztuki Sześć postaci w poszukiwaniu autora, ale ponieważ brak mi znaczącego teatralnego obeznania i doświadczenia, usłyszawszy tytuł Tak jest, jak się państwu zdaje, nie wiedziałam, co myśleć i czego się spodziewać.

W ubiegły piątek zadzwoniła do mnie moja szefowa Merche i zapytała, czy przypadkiem w poniedziałek wieczorem nie jesteśmy z Bartkiem wolni i nie mamy chęci wybrać się na spektakl. ‚Oczywiście!’ – wykrzyknęłam, Bartas zareagował nieco mniej entuzjastycznie, zdając sobie sprawę, że cała sztuka będzie wystawiona po włosku i może się okazać sporym wyzwaniem lingwistycznym…

Sprytnie, przed wypadem do teatru, przeczytaliśmy opis sztuki na Wikipedii … i po pierwszym rzucie oka, wiedziałam jedno, nie rozumiem nic. (Zaintrygowanych zapraszam tu http://pl.wikipedia.org/wiki/Tak_jest,_jak_się_państwu_zdaje).  Gdy jednak posiedziałam nad opisem fabuły nieco dłużej, zaczęłam rozróżniać bohaterów i bardzo blade pojęcie zaczęło kiełkować w mojej głowie, grunt to pamiętać nazwiska…

Pomyślałam, no cóż, bilety już mamy, w teatrze Carcano jeszcze nie byliśmy (http://www.teatrocarcano.com/), a warto przecież obcować ściślej z kulturą włoską.

locandina-così-è-se-vi-pare

Gdy już zasiedliśmy na wygodnych miejscach (choć nieprzystosowanych dla osób wysokich!), światła zgaszono, spektakl się zaczął. I od razu z tempem rozmów trzy razy szybszym niż na co dzień w pracy, językiem nieco formalnym i archaicznym (usianym Passato Remoto – rzadko używanym, tu na północy Włoch, czasem przeszłym, congiuntivo i wyrafinowanym słownictwem). Publika żywo reagowała na to, co się działo na scenie (głośno komentowała, wykrzykiwała nazwiska bohaterów, itd. … nie do pomyślenia w Polsce?!). Pierwszy z trzech aktów okazał się najdłuższym wzywaniem, ale z każdą minutą rozumieliśmy więcej (warto jednak czytać opisy sztuk w domu!) i nawet zaczęliśmy się dobrze bawić.

Spektakl trudno nazwać komedią, stawia wiele pytań i na końcu, gdy masz nadzieję, na jakąś rewelację, rozwiązanie, deus ex machina, wchodzi na scenę jedna z bohaterek, uosobienie prawdy, wchodzi na scenę z twarzą skrytą pod welonem i, dając odpowiedź na nurtujące wszystkich pytanie, pozostawia więcej wątpliwości niż wcześniej.

Czyli nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to, co jest prawdą? Czy to prawda?

(I gdy z tą refleksją chcesz pobyć przez chwilę sam, pan reżyser na końcu prowadzi małą pogadankę, gdzie tłumaczy, a raczej zagęszcza niejasności, dając ci do zrozumienia, że obcowanie ze sztuką musi na tobie wywrzeć wrażenie, pozostawić niespokojnym i zatopionym w myślach. Musi i ty musisz o tym pamiętać, wychodząc z teatru. Ech, cóż, to już takie trochę szkolne podejście… )

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s