Pomagamy w prowadzeniu kursów we włoskim ‚gimnazjum’

Dlaczego w szkole ‚gimnazjalnej’ a nie gimnazjalnej? Bo nie jest to zupełny odpowiednik naszego gimnazjum, młodzież-dzieci w scuola media we Włoszech są młodsze (do trzynastu lat).

Nie bardzo wiedziałam, czego spodziewać się po pracy (współpracy) z nimi, ale okazało się, że przede wszystkim są lepiej ułożone, otwarte i, w dużej części, sympatyczne, tak więc po pierwszych stresach z większą chęcią pojadę do szkoły w Trezzano sul Naviglio. (Uderza mnie też tu zawsze liczba obcokrajowców w klasach, którzy czasem już po 3 miesiącach naprawdę nieźle sobie radzą z językiem włoskim!).

Są to te same kursy, które razem z Marketą obserwowałyśmy w szkole średniej tu w Mediolanie, tym razem jednak nie ma dwóch trenerów…lub może lepiej powiedzieć, że drugim trenerem okazujemy się my – wolontariuszki.

Wiąże się to z przedstawianiem ćwiczeń, wspólną grą, tłumaczeniem, a przede wszystkim (przynajmniej dla mnie) dużym stresem wynikającym z interakcji z młodzieżą w języku włoskim…

Jak dotąd uczestniczyłam w ośmiu godzinach zajęć i prowadziłam parę zabaw i gier…i jakoś przeżyłam…:)

Przede wszytkim lubię też te kursy, bo obserwuję inne układy między uczniami i nauczycielami (przynajmniej w Trezzano są znacznie cieplejsze, bardziej ‚wyluzowane’ niż w Mediolanie i niż u nas w Polsce). Czy wynika to z wychowania dzieci? Z charakteru nauczycieli? Czy może system nauczania nieco się różni?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s