Couchsurfing i … Włosi

Couchsurfing daje niesamowite możliwości. Zachęcona przykładem Markety i ja stworzyłam swój profil, co od razu zostało zauważone przez innych couchsurferów ;).

Przede wszystkim CS daje ogromne możliwości poznawania ludzi, spotykania się, wymiany i ćwiczenia języków obcych…i odnajdowania rodaków na obczyźnie!

Dzięki temu nawiązałyśmy kontakt z uwielbiającą życie i podróże Pauliną, z którą razem piekłyśmy…pierniki na pierwszym spotkaniu, o czym więcej trochę później ;)!

Na CS zapisałam się na razie do trzech grup: oczywiście Milano, oczywiście Poznań (może kiedyś nieco bardziej na tym skorzystam) i do grupy jednoczącej ludzi z Mediolanu chętnych do spotkań międzynarodowych, w różnych językach, i  trzeba przyznać działają dość prężnie, może już jutro na takie spotkanie uda mi się dotrzeć!

Co więcej na CS ogłosiłam, że moje koleżanki – wolontariuszki szukają pokojów dla siebie w odpowiedniej na ich możliwości cenie i mam już kilka ciekawych kontaktów, z czego niektóre są dość zabawne. Między innymi miałam okazję wypić gorącą czekoladę z jednym Włochem, który taką możliwość – udostępnienia pokoju w swoim mieszkaniu – zaproponował. Oczywiście czas poświęcony rozmowie na temat wynajmu to może było 5 minut…potem jednak obudził się w moim rozmówcy Włoch z południa, jakim w zasadzie był. Mam już zaproszenie do pójścia na masaż i saunę, do tego dorzucił sesję fotograficzną…i posłuchanie nagrań jego piosenek u siebie w domu. Ok, to dużo! Ale był naprawdę sympatyczny…i naprawdę artystyczny, skupiając się na prowadzeniu rozmowy na swój temat, mówieniu mi, że muszę się wyluzować i że Polacy są zbyt spięci. Do tego głośno zastanawiał się, jak całują Polki i doszedł do wniosku, że musi być to niebezpieczne (?), nie wyprowadzałam go z błędu ;)!

Jako gentleman odprowadził mnie pod dom…i muszę przyznać, czułam się nieco skrępowana jego otwartością i nie umiałam odwdzięczyć się tym samym, choć obdarował mnie typowo włoską wiązanką komplementów i kategorycznie zabronił mi ścinania włosów, bo pasują do mojej urody (???)…

A wracając do pierników…no cóż to jeszcze nawet nie połowa listopada, a my wczoraj zmobilizowałyśmy siły (Antonio ciągle nam nie dowierza, ze ciastka które poleżą 3 tygodnie będą lepsze niż takie 1-dniowe…!) i upiekłyśmy wczoraj sporą porcję pierniczków z przepisu Mamy Markety w połączeniu z moim. Dołączyła do nas Paulina, która pomogła nam wykrawać i piec ciasteczka (w kształcie gwiazdek, konika i… świnki, tak, tak, to już czeska tradycja złotej świnki (ciekawe ujęcie tego zwyczaju tu: http://www.gadling.com/2007/12/20/czech-christmas-part-iv-seeing-the-golden-pig/), a potem miała spotkanie z kolegą z CS, który, jak dziś mi dała znać, wyznał jej miłość na pierwszym spotkaniu. Ach, ci Włosi…

Reklamy

One thought on “Couchsurfing i … Włosi

  1. Pingback: O Couchsurfingu raz jeszcze | cantgobacknow

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s