Pierwsze zajęcia na kursie włoskiego

4.10.2011

Dotarłam na zajęcia z 20-minutowym wyprzedzeniem, oczywiście ze sobą miałam sporo jedzenia, bo wiadomo, że w ciągu 2 godzin lekcji języka włoskiego, zrobię się okropnie głodna. Nawet dobrze, że miałam trochę czasu, bo wpadłam szybko do sekretariatu podać im mój nowy numer włoski, potem szybko do toalety… i to był błąd, bo to coś do mydła (dystrybutor, pojemnik?) wyrzuciło z całym impetem swoją zawartość na moją spódnicę, no i nie wyglądałam reprezentacyjnie. Na szczęście miałam ze sobą swoją nieco folklorystyczną chustę, którą zawiązałam wokół pasa i tak, trochę wyglądając jak Cyganka, pojawiłam się na zajęciach u pani profesor Cazzolato, w sali numer 8.  Sala zapełniła się dość szybko, i w sumie było nas na początku trzynaścioro. Okazało się jednak po pół godzinie, że Patrizia i Rafael z Brazylii pomylili grupy (ale dowiedziałam się, że samba jest rodzaju męskiego – il samba?!), za to dotarła do nas cantante russa, dziewczyna z Rosji, której imienia niestety nie pamiętam, która jest piosenkarką/śpiewaczką. Były też osoby z Czech, Bułgarii, Niemiec, Austrii oraz chyba kilku różnych krajów azjatyckich (pamiętam tylko Chiny). Wszyscy mili, uśmiechnięci, sympatyczni, mówiący swobodnie po włosku, na szczęście atmosfera była taka na luzie, każdy chyba czuł się dobrze, choć pani profesor jest wymagająca… Najpierw było przedstawianie się, co jakoś nam poszło, a potem SIUP! I gramatyka… Ale jaka?! Gdy zobaczyliśmy ćwiczenia, po sali przeszedł jęk przerażenia! Nie żartuję! Dodatkowo, istnieje prosta zależność, im ktoś lepszy jest z gramatyki, tym mniej mówi, a jak ktoś super swobodnie i pięknie używa włoskiego, niechętnie zerka niedobrze reaguje na gramatykę.

W grupie mamy świeżych ex-studentów, którzy właśnie zakończyli studia i szukają pracy (np. Petra z Czech), osoby, które przyjechały tu z małżonkiem, który tu pracuje (Janina z Niemiec, lekarz, obecnie szuka pracy, w wolnym czasie uwielbia tańczyć i ćwiczyć capoeirę !!), osoby, które tu pracują (np. Barbara z Austrii), niektóre wychodzą/wyszły za mąż (MilaLuna??? I np. jedna Chinka, której imię znaczy mały zapach, ale nie pamiętam, jak brzmi). Mamy 11 kobiet i 1 mężczyznę w grupie  (którego imię w tłumaczeniu na język włoski to giusto, czyli  sprawiedliwy, słuszny, właściwy), ale jest taki otwarty, sympatyczny i zabawny, że nie zauważamy żeńskiej dominacji :D).

Zajęcia mam w każdy wtorek i czwartek od 11.00 do 13.00. Uff, zapowiada się sporo pracy …;D

P.S. Pisząc ten post, skorzystałam z podpowiedzi z tej strony: http://portalwiedzy.onet.pl/141211,,,,reprezentacyjny_a_reprezentatywny,haslo.html

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s