Manuel?

A więc na specjalne życzenie 😛 opis jednej z przygód z niepokornymi Włochami, przygoda pt. Manuel.

Manuel podszedł do mnie, gdy wyszłam ze stacji metra Famagosta i czekałam na Matteo i Marketę. Podał mi jakąś wizytówkę knajpki (gdzie zajmuje się także jakimś zarządzaniem, dużo więcej nie zrozumiałam, ale zauważyłam, ze sporo osób tutaj zajmuje się 1, 2, 3 pracami na raz) i zagadał. Okazało się, że mówi po polsku i to nie było tylko: Cześć! Nie, nie, radził sobie całkiem fajnie, zdaje się, że ze dwadzieścia razy był już w Polsce i ma to związek oczywiście z kobietą :D. Gdy mi jakieś słówka uciekały we włoskim, to podrzucał je w polskim lub w angielskim, więc 10-15 minut upłynęło nam na rozmowie. Wyglądał jak typowy italiano lover, no jak wycięty z obrazka. Ale dobrze sobie radził z językami obcymi, pracował tu jako agent nieruchomości, do tego naprawdę był grzeczny i szczery i opowiadał o swoim podejściu do życia. Otóż, życie jest piękne, trzeba się nim cieszyć, trzeba poznawać ludzi, ale robić to z kulturą i …uważać na innych Włochów. Powiedział, że on lubi kobiety, lubi być niezależny, ale też lubi po prostu kolegować się, pogadać, pośmiać, pożartować. No i sam przyznał, ze jest wielu chłopaków tutaj, którzy mierzą od stóp do głów, taksują po prostu. No właśnie i patrzą w oczy…ale jak?! Ten temat już parokrotnie powracał między dziewczynami. Fajnie, jak podczas rozmowy, ktoś patrzy Ci w oczy i poświęca Tobie uwagę, gorzej, jeśli fiksuje swój wzrok na tobie na ulicy, wtedy lepiej zupełnie oczy odwrócić gdzie indziej, albo udać zamyśloną, bo rzeczywiście, jeśli się tylko na chwilę zagapisz, to od razu masz kompana do rozmowy, a także samozwańczego kompana twojego spaceru…i trudno takiego kolegę spławić…

Manuel energicznie zaczął nawiązywać do …być może…wspólnej kawy…a może mój numer telefonu, a gdy nie wiedziałam, jak miło odmówić, wymyślił, że na pewno mam polskiego narzeczonego, który na mnie czeka w Poznaniu :D. No a skoro sam na takie coś wpadł, to pomyślałam, że cóż, jeśli już sam sobie tak zgrabnie odpowiedział… w tej samej chwili zaczął mi z dala machać Matteo i z przyjemnością zaczęłam się oddalać, podczas gdy Manuel, niezrażony jednak wizją polskiego fidanzato, stał już z przygotowaną komórką… Ech, nie tym razem ;>.

Muszę jednak przyznać, że był naprawdę grzeczny i nienarzucający się, mówił ładnie po polsku, był śmieszny i dużo żartował, no i był bardzo uprzejmy wobec innych, a podchodziło tam do nas sporo ludzi pytając o drogę do różnych miejsc. Aaa, zaproponował mi też możliwość tandemu, spotykamy się, ja go uczę angielskiego, a on mnie włoskiego…:D Przyjemnie i pożytecznie!

Reklamy

2 thoughts on “Manuel?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s