Biodanza?

20.09.2011

Ilaria i Margo zapytały mnie, czy mam wolny wieczór, a jeśli tak, to czy w Rozzano nie pójdę razem z nimi na pierwsze darmowe zajęcia z czegoś, co się nazywa Biodanza… Brzmiało złowieszczo i jedyne, z czym ta nazwa mi się skojarzyła, to taniec z warzywami :D. Dość niemądrze, więc szybko wyszukałam zdjęcia, filmiki i szkołę BIODANZA, żeby mniej więcej wiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi. (Zachęcam do zobaczenia :D). Należało się ubrać wygodnie, jakieś spodnie i wskazane były także skarpetki antypoślizgowe, a że ani Margo, ani ja tego nie miałyśmy, Ilaria zapewniła, że nam je pożyczy.

No i ok.19.00 prosto z pracy pojechałyśmy do Ilarii, trochę podjeść. Jak się okazało, podjadłyśmy więcej niż trochę. Przede wszystkim Ilaria podgrzała focaccie na patelni, zamiast chlebka, do tego miałyśmy pod dostatkiem pysznych suszonych pomidorów, oliwki, a do tego dość wielki kawałek gorgonzoli – dość mocno aromatycznej ;), do tego miód. (No i piwo dla chętnych). I w sumie spróbujcie, czy Wam to będzie smakować, mnie tak! Na talerz wystarczy nałożyć łyżeczkę miodu i maczać w tym kleksie kawałki gorgonzoli i od razu ładować do ust :D. Warto też posmakować gruszki z serem, kroimy kawałek gruszki, kawałek gorgonzoli i tak razem zjadamy. Pyszne :D.

No i tak zerkałyśmy co jakiś czas na zegarek, Ila zaczęła przebąkiwać, że może jednak jakiś film zobaczymy, i tak to gawędząc przy stole i podjadając delicje włoskie, przegapiłyśmy, dość celowo, moment rozpoczęcia zajęć. No cóż, bywa. Spędziłyśmy ponad dwie godziny rozłożone na sofie, mówiąc o EVSie, pracy, mężczyznach, sprawach typowo damskich, i mimo że przecież jesteśmy tak różne, to mamy dość podobne spostrzeżenia i chyba pozytywne podejście do życia :D.

Przed 23 zaczęłyśmy się z Margo zbierać, i zostałam odwieziona pod domek.

Lekcja BIODANZA wyjątkowo nam się podobała i nawet myślimy o powtórzeniu tych zajęć!

Ciekawostki:

Do podpatrzenia – jak już wspominałam, wodę w Mediolanie można pić prosto z kranu, Ilaria nalewa wodę do butelek po winie, chłodzi w lodówce, a potem tak stawia na stole. Wygląda to ciekawie, elegancko i przyjemnie dla oka.

Druga rzecz, kilkakrotnie słyszałam, będąc w sklepie, supermarkecie, piosenki – znane przeboje angielskie, ale śpiewane po włosku. …?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s